Zarządzanie

Czemu Twoi pracownicy nie wiedzą, za co odpowiadają?

Autor Beata Woźniak, Specjalista ds. Procesów·15 września 2024·5 min czytania

Wchodzimy do firmy i często widzimy ten sam obrazek: szef biega z telefonem przy uchu, a pracownicy patrzą w monitory, czekając na instrukcje. Nikt nie wie, gdzie kończy się robota handlowca, a zaczyna logistyka, co generuje straty każdego dnia. Bez lania wody – jeśli w Twoim zespole każdy robi wszystko, to w rzeczywistości nikt nie bierze pełnej odpowiedzialności za wynik finansowy.

Mit uniwersalnego pracownika zabija Twój czas

Właściciele małych firm we Wrocławiu często wpadają w tę samą pułapkę. Zatrudniają ludzi, których nazywają pomocnikami, bo wydaje im się, że w zespole liczącym 6 czy 9 osób każdy musi umieć zrobić wszystko. Efekt jest taki, że szef i tak siedzi po godzinach, a pracownicy przychodzą i pytają o każdą najmniejszą sprawę. Brak jasnego podziału ról sprawia, że energia ucieka bokiem. Widzieliśmy to u jednego z naszych klientów, który prowadzi warsztat stolarski na Psim Polu. Miał 5 pracowników, ale nikt nie czuł się odpowiedzialny za stan magazynu. W rezultacie dwa razy w tygodniu praca stawała, bo zabrakło wkrętów za 14 złotych. To nie jest błąd systemu, to błąd braku zasad, które powinny być jasne od samego początku pracy.

Problem polega na tym, że gdy pracownik nie ma przypisanych konkretnych zadań, jego mózg przechodzi w tryb przetrwania. Robi to, co najłatwiejsze, a trudne tematy spycha na dno szuflady. Konkrety na stół: w firmie handlowej, z którą pracowaliśmy w 2023 roku, brak podziału ról doprowadził do tego, że 12 ofert dla kluczowych klientów zostało wysłanych z trzydniowym opóźnieniem. Każdy myślał, że to kolega sprawdzi marżę. W małej skali biznesu takie sytuacje to nie tylko stres, ale realna gotówka, która nie wpłynęła na konto. Szukamy dziury w całym właśnie w takich miejscach, gdzie kompetencje się na siebie nakładają, a odpowiedzialność znika w gąszczu niedomówień.

Zasady są proste – jeśli chcesz, żeby Twoja firma działała bez Twojej ciągłej obecności, musisz przestać być strażakiem. Większość szefów boi się, że sztywne role zabiją elastyczność małej firmy. Jest dokładnie odwrotnie. Jasny podział obowiązków daje pracownikowi poczucie bezpieczeństwa. Wie, z czego zostanie rozliczony w piątek o 15:00. Ustaliliśmy u jednego z naszych klientów, że Marek odpowiada tylko za przyjęcie towaru i opisywanie faktur. W ciągu 19 dni liczba błędów w dokumentacji spadła o 47%. To pokazuje, że koncentracja na jednej dziedzinie przynosi zysk szybciej niż próba bycia ekspertem od wszystkiego.

Jeśli za proces odpowiadają wszyscy, to w rzeczywistości nie odpowiada za niego nikt.

Szukamy dziury w całym – gdzie uciekają Twoje pieniądze?

Zastanów się, ile razy w ostatnim tygodniu usłyszałeś od pracownika 'ja myślałem, że on to zrobi'. To zdanie kosztuje Cię więcej niż podatki. W Reformacja Biznesu Sp. z o.o. analizujemy takie komunikacyjne zatory. Zazwyczaj okazuje się, że 23% czasu pracy Twojego zespołu marnuje się na wyjaśnianie spraw, które powinny być oczywiste. W małej firmie produkcyjnej z okolic Wrocławia wyliczyliśmy, że pracownicy biurowi spędzali średnio 2 godziny i 14 minut dziennie na dopytywaniu o szczegóły zamówień, bo nikt nie wiedział, kto ma je wpisywać do arkusza. Po wprowadzeniu prostej listy odpowiedzialności, te same osoby zaczęły obsługiwać o 14 więcej zleceń miesięcznie bez brania nadgodzin.

Liczy się czysty zysk, a nie bycie zajętym od rana do wieczora. Często mylimy ruch w biurze z efektywnością. Ludzie biegają, dzwonią, piszą na komunikatorach, ale jak przychodzi do podsumowania miesiąca, to marża jest niska. Dlaczego? Bo nikt nie pilnuje kosztów operacyjnych w swoim obszarze. Szukamy dziury w całym, sprawdzając, kto akceptuje faktury i kto negocjuje ceny z dostawcami. Jeśli te dwie role pełni ta sama osoba bez kontroli, to zazwyczaj płacisz o 8-12% więcej za materiały, niż byś mógł. Brak podziału ról to często ukryta droga do niegospodarności, o której nie masz pojęcia, dopóki nie zajrzymy w księgi.

Analiza procesów nie musi być nudna ani trudna. Wystarczy wziąć kartkę papieru i wypisać 11 najważniejszych czynności w Twojej firmie. Potem obok każdej napisz jedno nazwisko. Jeśli przy jakiejś czynności pojawiają się trzy osoby – masz problem. Jeśli przy jakiejś nie ma nikogo, bo 'jakoś to idzie' – masz jeszcze większy problem. U jednego klienta z branży usługowej takie proste ćwiczenie ujawniło, że nikt nie zajmuje się windykacją należności poniżej 500 złotych. Uzbierało się tego 7 400 złotych w skali półrocza. Po prostu każdy myślał, że to zadanie księgowej, a księgowa myślała, że szef o tym wie.

Szukamy dziury w całym – gdzie uciekają Twoje pieniądze?

Komunikacja to nie to samo co gadanie przy kawie

Wiele firm myśli, że ma świetną atmosferę, bo pracownicy dużo ze sobą rozmawiają. Ale czy ta rozmowa przynosi pieniądze? W Reformacja Biznesu Sp. z o.o. zauważyliśmy, że nadmiar komunikacji często maskuje brak struktury. Zespół 6 osób wysyłał u jednego z naszych klientów średnio 318 wiadomości dziennie na WhatsAppie. Większość to były pytania o błahe sprawy. To nie jest praca, to jest szum. Kiedy każdy wie, za co odpowiada, liczba pytań drastycznie spada. Ludzie zaczynają ufać swoim kompetencjom i przestają prosić o zgodę na każde kliknięcie myszką. To zwalnia Twoją głowę od bycia sędzią w każdym sporze o to, kto ma zadzwonić do kuriera.

Zasady są proste: ustalamy kanały komunikacji dopasowane do ról. Handlowiec ma rozmawiać z klientem, a nie spędzać 3 godziny na wyjaśnianiu magazynierowi, jak zapakować paczkę. Jeśli magazynier ma jasną instrukcję pakowania, rola handlowca kończy się na przekazaniu zamówienia. Wprowadziliśmy taki system w firmie dystrybucyjnej i czas od zamówienia do wysyłki skrócił się z 48 godzin do niecałych 21 godzin. Bez lania wody – dobra komunikacja to taka, której jest mało, ale jest konkretna. Każda zbędna narada to koszt Twojej godziny roboczej i godziny Twoich ludzi. Policz to sobie: 5 osób na godzinnej naradzie to 5 godzin wyrzuconych do kosza, jeśli nic z niej nie wynika.

Często winą za bałagan obarcza się 'brak zaangażowania'. To bzdura. Większość ludzi chce dobrze pracować, tylko nie chcą być winni za błędy innych. Kiedy granice ról są rozmyte, pracownicy zaczynają się wycofywać, żeby nie oberwać rykoszetem. To naturalny mechanizm obronny. Jeśli Twoi ludzie nie wiedzą, za co odpowiadają, to na wszelki wypadek nie odpowiadają za nic. W jednej z wrocławskich firm, z którą współpracowaliśmy w marcu 2024 roku, zmiana podejścia i jasne określenie, że Beata odpowiada za reklamacje, a Tomasz za nowe zamówienia, uzdrowiło atmosferę w jeden tydzień. Ludzie przestali na siebie warczeć, bo zniknęło pole do konfliktów o kompetencje.

Konkrety na stół – jak zacząć porządki w obowiązkach?

Zacznij od audytu własnego czasu. Przez 4 dni zapisuj, co 30 minut, co aktualnie robisz. Zobaczysz, że połowa Twoich zajęć to poprawianie po innych lub odpowiadanie na pytania, które nie powinny paść. To jest moment, w którym musisz oddać władzę, ale w kontrolowany sposób. W Reformacja Biznesu Sp. z o.o. pomagamy stworzyć prostą mapę stanowisk. Nie potrzebujesz grubych instrukcji obsługi, których nikt nie czyta. Potrzebujesz konkretnych punktów kontrolnych. Dla przykładu: u klienta z branży e-commerce ustaliliśmy, że pakowacz ma 4 minuty na przygotowanie paczki. Jeśli schodzi mu dłużej, musi zgłosić problem z dostępnością kartonów. Jasna rola, jasny czas, jasny zysk.

Nie bój się zwalniać ludzi z myślenia o sprawach, które ich nie dotyczą. Magazynier nie musi wiedzieć, ile zarabiasz na marży, ale musi wiedzieć, że każda uszkodzona paczka kosztuje firmę 34 złote kary od kuriera. Koncentracja na wyniku w swojej małej działce buduje odpowiedzialność. W zespole 8-osobowym, który poukładaliśmy w zeszłym kwartale, każdy pracownik otrzymał jeden kluczowy wskaźnik (KPI), za który odpowiada. Nie było to nic skomplikowanego – np. 'liczba odebranych telefonów przed 3 sygnałem'. Wynik? Satysfakcja klientów mierzona ankietami wzrosła o 31% w ciągu pierwszych 2 miesięcy. Bez lania wody, to po prostu działa.

Na koniec pamiętaj: ryba psuje się od głowy. Jeśli Ty jako szef będziesz wchodził w kompetencje swoich ludzi i zmieniał ich decyzje bez uprzedzenia, to nigdy nie będą wiedzieli, za co odpowiadają. Szukamy dziury w całym także w Twoim stylu zarządzania. Zasady są proste: deleguj zadanie, daj narzędzia i rozliczaj z efektu, a nie z metody. Jeśli dasz pracownikom przestrzeń do działania w ich rolach, odzyskasz około 14 godzin tygodniowo na myślenie o tym, jak rozwijać biznes, a nie jak go tylko utrzymać na powierzchni. Liczy się czysty zysk – Twój i Twojej firmy.

Oddanie władzy nad detalami to jedyny sposób, żebyś zaczął naprawdę zarządzać firmą.
Konkrety na stół – jak zacząć porządki w obowiązkach?